Obserwuj bloga przez email

Masz babo placek, bo nie dla psa kiełbasa

Wiem, że bardzo lubicie czytać wpisy luźniejsze, więc dzisiaj mam dla Was opowieść. Okazją stało się blogowe wyzwanie rzucone przez Ewę z bloga Jedz z apetytem. Zasady wspólnego blogowania możecie znaleźć u Ewy, zerknijcie co wymyśliła :) Ja wybrałam dwa tematy, które połączyłam w jednej opowieści. Moi znajomi na pewno znają ją, myślę, ze i Wy uśmiechniecie się czytając :)


Masz babo placek (ciasta nie będzie)

W moim domu rodzinnym często piekło się ciasta, a już obowiązkowo musiało być na weekend. Był sobotni wieczór, w całym domu unosił się przecudny zapach sernika. Razem z siostrami zaglądałyśmy mniej lub bardziej namacalnie, kiedy wystygnie i kiedy wreszcie będzie można spałaszować. Niestety, trzeba było czekać do niedzieli. Sernik samotnie, na kuchennym blacie, musiał też zaczekać.

Niedzielny poranek. Wszyscy wygrzebują się z łóżek zdziwieni, że pies nie szaleje od rana, jak to miał w zwyczaju. Mieliśmy wtedy suczkę Norę, młodego owczarka niemieckiego. Stwierdzenie, ze była szalona nie odda w pełni jej temperamentu. Codziennie, skoro świt wszczynała alarm. Czasem o 6.00, czasem wcześniej. Nauczyłam się nawet błyskawicznie (na wpół śpiąc) ubierać dres na piżamę, żeby jak najszybciej wyprowadzić Norę na poranny spacer. W przypadku opóźnień nasza panna szczekała i skakała do klamek. Tym bardziej poranek tej niedzieli wydawał się dziwny: pies nie szalał.

Nie dla pasa kiełbasa

Nora leżała w przedpokoju. Na boku, z wzdętym brzuchem, ciężko dysząc. Mój tata prawie wpadł w panikę, a my za nim. Pies jest chory! nikt nie miał wątpliwości. Trzeba było szybko ubierać się i jechać do lecznicy. W domu zapanowała panika.
Kiedy weszliśmy do kuchni, wszystko stało się jasne: pies zjadł prawie cały sernik! Pozostały tylko wąskie paski przy brzegach blaszki. Widok mało zachęcający i szokujący jednocześnie. To był sernik z półtora kilograma twarogu!
Nora, na szczęście, szybko doszła do siebie. I równie szybko próbowała kolejnych, podobnych akcji. A my do dzisiaj, choć minęło już pewnie ze 30 lat, wspominamy to z uśmiechem :)
Nie dla psa kiełbasa, lecz sernik ;)




Zachęcam Was do wzięcia udziału w wyzwaniu Ewy 
#wspolneblogowaniezapetytem




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...