×

Czy chcesz zostać miejskim ogrodnikiem?

Od kilku tygodni w moim domu stoi niewielka szklarnia, czyli Green Farm. Zabrzmiało trochę zabawnie, prawda? Szklarnia w domu 😊 Zapewniam Was, że to wcale nie zabawka. Jest to urządzenie wielkości średniego akwarium, estetycznie wykonane i pasujące chyba do każdego pomieszczenia. W moim domu kupuje się sporo zieleniny i ziół, stajemy się chyba coraz bardziej roślinożerni. O ile w sezonie mogę robić zakupy na targowisku u lokalnych producentów, tak poza sezonem dostęp do świeżych i dobrych jakościowo warzyw i zieleniny jest już utrudniony. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Green Farm, to już w pierwszej chwili zachwyciłam się. Teraz, po kilku tygodniach i pierwszych zjedzonych "plonach", mogę Wam opowiedzieć o moich wrażeniach.




Czy zawsze jesteście pewni jakości kupowanych warzyw i ziół?

Kupując u uznanych producentów i to bezpośrednio u nich, można być przekonanym, że są najwyższej, deklarowanej jakości. Są przecież firmy przykładające wagę do jak najlepszych warunków oraz jakości swoich produktów. Jednak, kiedy dany produkt wyrusza do hurtowni, magazynów czy sklepów, to nie wiadomo gdzie jest przechowywany i czym podlewany w przypadku ziół. Absolutnie nie namawiam do rezygnacji z kupowania, ale czasami szczególnie zależy nam na najwyższej jakości, braku zanieczyszczeń i pełnej świadomości tego, że to, co podajemy na nasz stół jest naprawdę najlepsze. Właśnie w takich sytuacjach idealnie sprawdza się Green Farm, gdzie w prosty i niemal bezobsługowy sposób można wyhodować natkę pietruszki, bazylię, sałatę czy też pomidorki albo truskawki.

Domowa szklarnia Green Farm to kompletne, nowoczesne, ekologiczne i funkcjonalne urządzenie do samodzielnej uprawy warzyw liściowych oraz ziół. Zastosowano w nim następujące rozwiązania technologiczne:


Podczas niedawnych Targów Ogrodniczych Gardenia odbywających się w Poznaniu, miałam okazję osobiście spotkać się z panią Anną Akahori, przedstawicielką producenta Green Farm. Rozmawiałyśmy między innymi o możliwościach, jakie daje to urządzenie ludziom mieszkającym w blokach lub zwyczajnie nie mających czasu na zajmowanie się przydomowym ogródkiem. Widziałam również "ścianę" z tych małych szklarni, pełną sałaty, ziół, pomidorków czy też poziomek. Uwierzcie mi na słowo: to robi wrażenie 😊 Wtedy już wiedziałam, że muszę to mieć! Kiedy Green Farm dotarł do mojego domu, to od razu wzięłam się za wysiewanie tego, co uwielbiam. Na pierwszy rzut poszła kolorowa sałata, miniaturowe pomidorki, szpinak, pietruszka i rukola. 

Przygotowanie urządzenia do pracy jest dziecinnie proste i myślę, że dla dzieci to wspaniała zabawa i nauka. Na początek trzeba było zrobić tampony, aby mieć gdzie umieścić nasionka. Ja użyłam do tego celu waty, ale przy kolejnym wysiewie chcę spróbować użyć odpowiednio przyciętej gąbki. Przygotowane tampony z nasionami umieszcza się w otworach na specjalnej tacy, a tacę wstawia do szklarni, na pojemniku z wodą. Do wody trzeba wlać odrobinę nawozu i właściwie to wszystko. Green Farm jest tak zaprogramowany, że reszty pilnuje sam. My musimy tylko pilnować czy jest wystarczający poziom wody, ale to łatwo zaobserwować, gdyż specjalny wskaźnik pokazuje nam go wyraźnie. To urządzenie ma jednak jedną poważną wadę: człowiek staje się bardzo niecierpliwy w oczekiwaniu na plony 😊



Urządzenie samo napowietrza wodę, samo dba o prawidłową wentylacje i samo włącza i wyłącza światło potrzebne roślinom. Jest bezobsługowe właściwie. Nie ma konieczności usuwania chwastów, co na grządkach niestety jest konieczne. Rośliny wyhodowane tym sposobem wolne są od metali ciężkich, zanieczyszczeń, a także kurzu. Otwierasz drzwiczki, zrywasz i zjadasz. Proste. 


Jesteście ciekawi jak rosną rośliny w Green Farm?





Green Farm ma jeszcze dwie zalety: cudowne, białe światło i uspokajający szum. Siedząc w pokoju, w którym stoi Green Farm, nie zapalamy wieczorami światła. W zupełności wystarcza to, które daje urządzenie. Delikatny szum uspokaja nawet naszego zwariowanego kota, który uwielbia spać właśnie przy Green Farmie. Nazywamy go Misiem Szumisiem dla naszego Klakiera 😊



Po niespełna dwóch miesiącach użytkowania Green Farm z czystym sumieniem mogę polecić go Wam. Jest to urządzenie warte każdej wydanej na niego złotówki. Obserwowanie jak z maleńkich nasion wyrastają sałata, bazylia, pietruszka, szpinak i wiele wiele innych, robi niesamowite wrażenie. Kiedy mam chęć na sałatę, to po prostu biorę nożyczki i ścinam tyle, ile potrzebuję. Prosto na talerz!

Dzieci uwielbiają bawić się w ogrodników - dlaczego nie miałyby samodzielnie wysiewać dowolne rośliny, a potem obserwować jak rosną? Najlepsza edukacja to ta przez praktykę. Myślę, że to także doskonały sposób na te dzieci, które nie przepadają za warzywami. Sałata, którą same wyhodują, a potem zetną, będzie znacznie bardziej zachęcająca niż ta, która mama przyniesie ze sklepu.

Wy także możecie w swoich domach mieć taką małą domową szklarnię. Można ją kupić w sklepie internetowym Green Farm. Razem z urządzeniem otrzymacie dokładną instrukcję jak rozpocząć hodowlę roślin, a także wsparcie w przypadku pytań lub wątpliwości. Urządzenie posiada wszystkie konieczne certyfikaty, a rośliny hodowane w nim były poddawane szczegółowym badaniom. Zajrzycie do Green Farm, do działu FAQ, tam znajdziecie wiele cennych wskazówek. Zapraszam również na Youtube, do firmowego kanału Green Farm.




Dla tych, którzy zdecydują się na zakup domowej szklarni Green Farm mam rabat 100 zł. Wystarczy podczas zakupu wpisać kod rabatowy GREEN COOKING. Ja swój Green Farm już mam, może i Ty się skusisz? Jestem pewna, ze nie pożałujesz.

  • Disqus
  • Facebook

Prześlij komentarz






Wszystkie zdjęcia i teksty na tym blogu objęte są prawami autorskimi. Zgodnie z Ustawą o prawach autorskich kopiowanie, przedruk, rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez zgody autora jest zabronione. Baner i personalizacja szablonu autorstwa firmy Karografia.pl