×

Paprykowy pasztet z zielonej soczewicy

Mam opory przed nazywaniem tego pasztetu pasztetem. Jakoś mi to nie pasuje. Pasztet kojarzy się z mięsem, a tu mięsa nie ma ani grama, są same roślinne produkty. Soczewica jest jednak idealnym zamiennikiem mięsa, gdyż jest bogata w białko, potas (reguluje ciśnienie krwi i wspomaga serce), kwas foliowy (ważny dla kobiet w ciąży i planujących ciążę). Żeby tego białka przyswoić jak najwięcej wystarczy solić soczewicę pod koniec gotowania. 
W moim domu mięso gości coraz rzadziej. Kiedyś, kiedy czytałam zachwyty wegetarian, to uśmiechałam się. Teraz jednak zauważyłam, że lepiej się czuję nie jedząc mięsa. Staram się zastępować je w wielu potrawach, choć są jednak takie, gdzie bez mięsa się nie da. Jeśli jednak chodzi o wartość i przyswajalność białka, soczewica jest na drugim miejscu, zaraz po soi. Soja jakoś nie przemawia do mnie, a soczewica jak najbardziej. Dużą jej praktyczną zaletą jest szybkość gotowania i to, że nie ma konieczności namaczania wcześniej. Szybko, smacznie i zdrowo. 
Dzisiaj chcę Was zaprosić na pasztet-niepasztet z soczewicy. Jak zwał, tak zwał, ważne, że jest dobre :)



śniadanie, kolacja, bez miesa



Składniki:

400 g soczewicy (użyłam zielonej)
1 większa czerwona papryka
2 średnie cebule
4 średnie ząbki czosnku
1 łyżka słodkiej papryki
1 średnia papryczka chili (lub 2 jeśli ktoś lubi ostrzejsze dania)
1 łyżka ziół prowansalskich
sól do smaku
olej - około 1/3 - 1/4 szklanki



Soczewicę wypłukać, zalać niewielką ilością wody i ugotować do miękkości. Przestudzić.
Cebulę i czosnek obrać i posiekać. Paprykę i papryczkę chili opłukać, wyciąć gniazdo nasienne i pokroić w drobną kostkę. Na 2-3 łyżkach oleju poddusić cebulę, czosnek, a na końcu dodać paprykę. Krótko, na większym ogniu całość podsmażyć. 
Przestudzoną soczewicę podusić tłuczkiem do mięsa lub zblendować, ale nie całkowicie. Niech zostanie trochę grudek. Dodać paprykę z czosnkiem i cebulą, przyprawy i sól. Oleju wlać tyle, aby masa miała niezbyt zbitą konsystencję. Powinna przypominać miękką plastelinę. Wszystko razem wymieszać i przyprawić ostatecznie do smaku. Przełożyć do natłuszczonej i obsypanej bułką tartą foremki )ja użyłam jednorazowej aluminiowej), wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 190 stopni. Zapiekać przez około pół godziny.


śniadanie, kolacja, bezmięsny dodatek


Ten pasztet to dość podstawowa wersja. Jego konsystencja jest dość delikatna, mało zbita, łatwo się rozsmarowuje na pieczywie. Niebawem pokażę Wam wersję bardziej zbitą, która jest idealna do pokrojenia. Na pewno takie pasztety (choć jakoś mi dziwnie nazywać je pasztetami) są zdrowe, pożywne i mają wysoką zawartość białka. Myślę, że zasmakuje tym, którzy nie jadają lub unikają mięsa i jego przetworów.


śniadanie, kolacja


Może Wy znajdziecie jakąś sensowną nazwę dla tego pasztetu? :)


  • Disqus
  • Facebook

Prześlij komentarz






Wszystkie zdjęcia i teksty na tym blogu objęte są prawami autorskimi. Zgodnie z Ustawą o prawach autorskich kopiowanie, przedruk, rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez zgody autora jest zabronione. Baner i personalizacja szablonu autorstwa firmy Karografia.pl