×

Daylicooking poza kuchnią

Trwa głosowanie na Blog Roku 2014. Dla mnie są to wielkie emocje, bo zgłaszając się do tego konkursu miałam obawy czy uzbieram choćby kilkanaście głosów :) A tu taka niespodzianka :) Ślecie sms'y, piszecie do mnie tyle ciepłych słów, że aż na sercu gorąco się robi :)
Kiedy zakładałam tego bloga to nigdy nie przypuszczałam, że rozwinie się właśnie w taki sposób. Minęło ponad dwa lata i z pierwszej wersji daylicooking nie zostało chyba nic, poza najstarszymi czytelnikami :) Jednym z najfajniejszych zalet posiadania bloga jest kontakt z tymi, którzy zaglądają tutaj, którzy piszą maile z różnymi pytaniami. Czasem pytacie o konkretne przepisy, bo nie do końca zrozumiale coś opisałam; czasem pytacie o to gdzie kupiłam jakieś naczynie. Zdarza się, że z takich mailowych rozmów wyłaniają się pytania i rozmowy bardziej osobiste. Jest też grupa czytelników, z którymi nawiązałam bliższy kontakt :)

Postanowiłam rozwiać trochę Waszych wątpliwości i troszkę o sobie napisać :)
Ile mam lat? w tym roku skończę 44 :) dobra dobra, nie jestem stara jeszcze ;)
Jak zaczynam dzień? od kubka kawy, parzonej ze świeżo zmielonych ziaren, najchętniej Jacobs Kronung :) bez mleka, z łyżeczka cukru. Przeszłam chyba wszystkie możliwe sposoby parzenia kawy i pozostałam przy tradycyjnym polskim parzeniem w kubku. Rozpuszczalnych kaw w ogóle nie piję, bo uważam, że to substytuty nafaszerowane chemią. Popołudniowa kawa bardzo często dosmaczana jest na przykład własnoręcznie przygotowanym syropem piernikowym, szczyptą gorzkiego kakao czy odrobiną cynamonu. Do kawy musi być jakieś ciacho i wiecie co? w nosie mam to, że "idzie mi w biodra" ;)

Dużo czytam, właściwie od dziecka książka była gdzieś blisko mnie. Pamiętam wieczory, kiedy pomarańczowa lampka na metalowej, przegubowej nodze, oświetlała mi kartki książek. Czas się zatrzymywał, byłam tylko ja i książka. Mama wołała z drugiego pokoju, że mam gasić światło, a ja odpowiadałam zaraz :) Teraz mniej kupuję książek, problemem jest miejsce, gdzie je trzymać. Ale za to jestem częstym gościem pobliskiej biblioteki :)

Mam rudego kota Klakiera. To puchaty słodziak, który w tym roku kończy 5 lat. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci i nie lubimy się rozstawać. Kiedy musiałam wyjechać na kilka tygodni, wtedy Klakierek zamienił w piekło życie moim domownikom ;) Noce mieli zarwane, bo budził ich co chwilę. Domagał się jedzenia niemal bez przerwy. Do tego chodził podenerwowany i pyskował ;) tak tak, mój kot to straszny gaduła, zapewne po pańci ;)

Interesuję się polityką i tym wszystkim, co dzieje się na świecie. Dzień rozpoczynam od wspominanej kawy i serwisów informacyjnych. Na tych ostatnich dzień kończę (często nad ranem) przeglądając najnowsze informacje na komórce. Z tego powodu jestem posiadaczką chyba jednego z największych smartfonów, co daje mi komfort czytania przed spaniem ;) 

Staram się oddzielić bloga od życia prywatnego, ale chyba nie do końca jest to możliwe. Powoli przekonuję się do Instagrama, gdzie czasem umieszczam kawałek mojego pozablogowego życia :) ale mimo wszystko nie liczcie na zbyt wiele spoza kuchni ;)

Konkurs Blog Roku 2014 daje mi niesamowitą dawkę pozytywnych emocji. Każdy sms jest dla mnie na wagę złota, bo wiem, że wysłał go ktoś, kto naprawdę dobrze mi życzy. I niby ten sms kosztuje tylko 1,23 zł, ale to jest 1,23 zł, które mogło być wydane w inny sposób. Dlatego tym bardziej to doceniam i dziękuję wszystkim glosującym :)

No to rozpisałam się ;) na koniec zapraszam Was na szklaneczkę soku marchewkowo-jabłkowego. Mnie taki sok kojarzy się z dzieciństwem i moją mamą, która tarła marchew i jabłko na tarce, a potem wyciskała sok przez duży kawałek gazy :) Ja korzystam z sokowirówki i idzie to znacznie szybciej, ale zawsze kiedy piję taki sok, przypomina mi się moja mama :)


daylicooking.pl

Przygotowując taki sok biorę mniej więcej wizualnie tyle samo marchewki, co jabłek :) Jabłek przed starciem nie obieram ze skóry, lecz tylko wycinam gniazda nasienne. Soku nie dosładzam. Wytłoki z sokowirówki najczęściej zjadamy na deser polane naturalnym jogurtem i odrobiną miodu lub piekę z nich ciasto :)


daylicooking.pl


Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście. Tak po prostu jesteście :)

  • Disqus
  • Facebook

24

Elisabeth Brzeski pisze...

Lubie taki sok i on tez kojarzy mi sie z moja mama, ale takze z moim met´zem, ktory zimowa pora wyciskal soki döla nas wszystkich...

Pozdrawiam Cie serdecznie i oczywiscie zagosuje na Ciebie, Malgosiu :)

P.S. Ja tez zglosilam sie do konkursu, ale w kategorii MODA I URODA...

Małgorzata K pisze...

Elu, głosujemy i wspieramy się :)
buziaki :*

Anna Ewelina Wilczyńska pisze...

Myślałam, że jesteś dużo młodsza - z Twoich wpisów czuć młodość i energię!!! :) U mnie jest słabiej z głosami w konkursie:(, ale i tak się cieszę, że wzięłam w nim udział:).

Małgorzata K pisze...

Aniu, wiek faktyczny to tylko cyferki :) ważne co w środku mamy :)
cieszę się z każdego głosu jak dziecko z lizaka :) zwycięstwo byłoby fantastyczne, ale ważniejsze jest to, że mam tylu fajnych ludzi wokół :)
tak sobie myślę, że dostaniemy niezłe rachunki za telefonu w tym miesiącu ;))))

Justyna Ratajczak pisze...

Miło się czytało Kochana wpis:)
głos oddany, trzymam kciuki!

reservedbeinspired pisze...

Ja właśnie korzystam z sokowirówki, która dużo zmieniła w moim życiu. Szkoda, że przy naturalnych sokach jest tyle zachodu. Ech. :-) Wow i nie powiedziałabym, że masz 44 lata! Ktoś dobrze napisał wyżej, że po stylu pisania i energii Twojej nie widać tego wieku. :-)

balsamowo pisze...

Gosia nie ma 44 lat, kłamie, widziałam ją na żywo, toż to nastolatka! :)))) Sympatyczny wpis Kochana! :) Posłałam SMS i życzę powodzenia :)

Magda C. pisze...

Fajny sok :)

Małgorzata K pisze...

no i musiała mnie wsypać :P wydało się, że chodzę do gimnazjum ;)))


:****

Małgorzata K pisze...

dziękuję :*

Małgorzata K pisze...

kochana, przy wszystkim co dobre i domowe jest trochę zachodu, ale efekty są zawsze o niebo lepsze niż przy gotowcach ;)
buziaki :****

Małgorzata K pisze...

prawda? witaminki aż wyskakują ;)))

Patrycja Pieguska pisze...

powodzenia kochana:) Ale i narobiłaś apetytu na sok.. i te cudne foty!:D
:*

IVONA pisze...

Szklaneczką soku sie częstuję, głos oddany:) Trzymam kciuki Małgosiu:)

Małgorzata K pisze...

dziękuję, Pati :****

Małgorzata K pisze...

smacznego :)
dziękuję Iwonko :) wygrać to nie wygram, ale za to przegram w pięknym stylu ;))))
buziaki :*

Felicja J. pisze...

Wiesz że kocham Cię za to jaka jesteś, a nie ile masz lat? Poza tym, tak trochę czułam, ale to przez nasze rozmowy telefoniczne.
Również kocham czytać, ale nie kupuję masowo książek i lubię odwiedzać bibliotekę. Niestety z Małgonią w wózku teraz nie wejdę, ale z drugiej strony zdecydowanie mniej czytam.
Sok musi być pyszny. W blenderze/malakserze da się taki zrobić czy nie bardzo?

Małgorzata K pisze...

Mamo mojej imienniczki, wiem to wszystko :****

w malakserze może zetrzesz marchew, ale potem trzeba będzie ją odcisnąć :)

Felicja J. pisze...

To będę inaczej kombinować. :*

Małgorzata K pisze...

czasem w tesco lub biedronce można kupić sokowirówkę za 100-parę złotych :) taką własnie mam i polecam :)

narja pisze...

Bardzo apetyczne te zdjęcia :)

Barbarossa pisze...

Małgosiu mam wrażenie, jakbym znała Cię całe życie... Buziaki!!!

Małgorzata K pisze...

też tak myślę ;)

Małgorzata K pisze...

dziękuję Basiu :) pewnie dlatego, że mamy podobne doświadczenia i podobne poglądy :*

Prześlij komentarz






Wszystkie zdjęcia i teksty na tym blogu objęte są prawami autorskimi. Zgodnie z Ustawą o prawach autorskich kopiowanie, przedruk, rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez zgody autora jest zabronione. Baner i personalizacja szablonu autorstwa firmy Karografia.pl