×

Crème brûlée

Chwaliłam się kilka dni temu na fanpage'u, że zawitał do mnie spóźniony Święty Mikołaj :) Przywiózł mi masę cudownych rzeczy, a wśród nich wymarzony palnik do crème brûlée :) Przymierzałam się, żeby go kupić, ale zawsze było coś ważniejszego. Teraz już go mam! jest mój! :) Na razie zaprzyjaźniamy się i próbujemy do czego można go użyć, ale myślę, że stanie się jednym z moich ulubionych przedmiotów w kuchni.
Zastanawialiście się kiedyś nad obowiązkowym wyposażeniem swoich kuchni? Bez czego nie wyobrażacie sobie jej, a co jest zupełnie zbędne? W mojej kuchni niewiele (chyba) jest urządzeń. Oprócz miksera (najzwyklejszego) nie wyobrażam sobie kuchni bez elektrycznej maszynki do mielenia. Odkąd stałam się jej posiadaczką, czyli wiele lat temu, przestałam kupować mielone mięso. Oprócz tego mielę z jej pomocą suche bułki, bo wtedy mam pewność, że to bułka a nie resztki chleba. I w zasadzie to są dwa moje najbardziej ulubione urządzenia. Oprócz tego mam sporo innych (np. elektrycznego grilla, sokowirówkę, opiekacz do grzanek, etc.) ale wyciągam je od czasu do czasu.
Czasem zazdroszczę po cichutku posiadaczkom nowocześnie wyposażonych kuchni z niewyobrażalną ilością urządzeń, ale po zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że mało prawdopodobne, abym z tego wszystkiego regularnie korzystała :) Z takich większych sprzętów, to marzy mi się piec parowy :) Może kiedyś, może podszepnę jakiemuś Mikołajowi? ;)
No dobrze, pewnie jesteście ciekawi co wyszło z mojego pierwszego crème brûlée. Zapraszam zatem do stołu :) Przepis zaczerpnęłam od Liski >klik!<  i jak zawsze nie zawiodłam się :)


creme brulee



Składniki na 4 porcje:
200 ml śmietany kremówki,
30 g drobnego cukru,
2 żółtka,
1 laska wanilii.

Śmietanę wlać do garnuszka, dodać przekrojoną wzdłuż wanilię i zagotować na małym ogniu, mieszając cały czas. Odstawić z ognia na kilka minut. W tym czasie dokładnie utrzeć żółtka z cukrem. Cały czas mieszając dodawać bardzo powoli i niewielkimi partiami śmietankę z wanilią. Jeśli zrobimy to zbyt szybko, wtedy masa zważy się. 
Ważne jest, żeby masy nie napowietrzać, nie ubijać. Na koniec uderzyć miską o brat, żeby pozbyć się pęcherzyków powietrza.
Masę przecedzić przez sitko i przełożyć do niewielkich kokilek. Wstawić je do piekarnika nagrzanego do temperatury 120 stopni na około 45-60 minut w zależności od wielkości foremki. Masa powinna dobrze się ściąć, ale bez przypiekania.
Po upieczeniu i wystudzeniu kokilki przełożyć  do lodówki, żeby dobrze się schłodziły, około 2-3 godziny, też w zależności od wielkości foremki.
Przed podaniem papierowym ręcznikiem usunąć ewentualną wilgoć z powierzchni deseru (u mnie nie zebrała się), posypać cukrem (ja użyłam brązowego) i skarmelizować go przy pomocy palnika.


creme brulee

Niektórzy wstawiają deser do mocno nagrzanego piekarnika bezpośrednio pod grzałkę, jednak wtedy oprócz skarmelizowania cukru nagrzewa się cały deser. 


creme brulee

Krem jest aksamitny, konsystencją przypomina mocno zestalony budyń. Pięknie pachnie wanilią, a skarmelizowany cukier apetycznie chrupie :)


creme brulee

Pierwszy raz przygotowywałam crème brûlée, ale na pewno nie ostatni. Zamierzam poeksperymentować z innymi smakami, na przykład z czekoladą :) I oczywiście bardzo dziękuję Świętemu Mikołajowi za taki fajny prezent ;)


creme brulee


Smacznego!
  • Disqus
  • Facebook

20

Grażyna Z pisze...

Wygląda bardzo smacznie, zjadłabym :-)

Małgorzata K pisze...

częstuj się :)

Magda Lena pisze...

Uwielbiam ten deser, a dawno nie robiłam. Chyba czas to zmienić. Pięknie sie prezentuje:)

Moje Stabłowice pisze...

Wygląda wspaniale, na pewno skorzystam z Towjego przepisu. Miałam okazję przygotowywać wcześniej podobny, niestety dawał mi się we znaki brak palnika i problem rozwiązałam w kuchence z funkcją grilla, jednak będę musiała zaopatrzyć się w palnik.

Kobiety w sieci pisze...

No kochana, wygląda baaardzo apetycznie :) A co do kuchni, najczęściej używanym sprzętem jest maszynka do mięsa z nakładką do warzyw. Wszystkie surówki, robię za jej pomocą. No i do placków ziemniaczanych też używam. Często też blender jest w uzyciu, reszta sporadycznie :)

Katarzyna O pisze...

Wygląda mega profesjonalnie.
Uwielbiam wręcz gadżety kuchenne, palnik rewelka! ;)

Małgorzata K pisze...

robiłam go pierwszy raz, ale na pewno stanie się częstszym gościem na naszym stole :)

Małgorzata K pisze...

polecam palnik :) ja przymierzałam się do niego długo, w końcu Mikołaj mnie wyręczył ;)

Małgorzata K pisze...

ja też mam taką jarzynową nakładkę :) super sprawa :)

Małgorzata K pisze...

oj rewelka ten palnik, rewelka :) będę testować go do jeszcze innych deserów :)

Ava Valk pisze...

Klasyka w najlepszym wydaniu Małgosiu!

gin pisze...

Uwielbiam creme brulee, też mam palnik i bardzo się z tego cieszę :) Twój wygląda niesamowicie kusząco :)
Ja sobie nie wyobrażam mojej kuchni bez Wallego - mojego KA. Mam go już półtora roku, i działa niemal codziennie. Kupiłam (lub dostałam) kilka różnych przystawek - sorbetierę, maszynkę do mielenia, krajalnicę, maszynkę do makaronu - i naprawdę ułatwia mi życie :)
Blendera - bo jak inaczej zajadać się zupami kremami...?
A na Boże Narodzenie dostałam gofrownicę, i ją kocham ;)

Marta Urbańska pisze...

Gosia jakie cuda u Ciebie :) to kiedy mam być? :)

Magda C. pisze...

Cudowny creme brulee :)

Felicja J. pisze...

Dla mnie creme brulee był za słodki. Za to kiedyś chętnie bym zrobiła, ale nie mam palnika, ani takich cudnych kokilek :(

Małgorzata K pisze...

dziękuję :)

Małgorzata K pisze...

o blenderze zapomniałam, fakty, z nim też się rzadko rozstaję :)

Małgorzata K pisze...

Marta, wpadaj po pracy ;)))

Małgorzata K pisze...

przecudowny :)

Małgorzata K pisze...

zawsze możesz dodać troszkę mniej cukru :) trzeba próbować i zmieniać przepisy :)

Prześlij komentarz






Wszystkie zdjęcia i teksty na tym blogu objęte są prawami autorskimi. Zgodnie z Ustawą o prawach autorskich kopiowanie, przedruk, rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez zgody autora jest zabronione. Baner i personalizacja szablonu autorstwa firmy Karografia.pl