×

Wigilijny barszcz po mojemu

Czerwony barszcz jest jedną z obowiązkowych potraw świątecznych. Święta bez niego chyba nie istnieją, nie uważacie? Przygotowując swój wigilijny barszcz przyszła mi do głowy pewna refleksja: w znacznej ilości domów nie gotuje się go, lecz przyrządza z gotowych półproduktów takich jak sypkie koncentraty czy wręcz gotowe barszczopodobne napoje z kartonów. Nie jestem zwolenniczką w ogóle jedzenia "z torebek", nie stosuję wzmacniaczy smaków od dawna. Jednak nie jestem całkowitą przeciwniczką takich potraw, bo każdy ma prawo sam zdecydować co zjada. Nic mi do tego, co pojawia się na stołach innych ludzi.
Święta są takim czasem, gdzie nic nie powinno być przypadkowe, na szybko, byle jak. Nasze zwyczaje powinny być celebrowane - i to nie tylko te powszechne, tradycyjne, ale również nasze rodzinne, bo przecież każda rodzina ma swoje własne. Kiedy jednak idziemy na skróty tłumacząc się tym, że brak czasu, że się nie opłaca, że to bez różnicy przecież, ważne żeby w ogóle było...to już nie są święta. To tak, jakbyśmy przygotowywali imprezę dla znajomych. 
Nie wyobrażam sobie świąt bez własnoręcznie ugotowanego barszczu, nawet jeśli muszę potem szorować kuchenkę i ręce po obieraniu buraków. Nie wyobrażam sobie potraw kupionych na stoisku garmażeryjnym, bo lepiej mniej, ale swoje. Nie wyobrażam sobie świąt beż wielkiej, błyszczącej choinki...
Pamiętam, że w moim rodzinnym domy jednym ze zwyczajów były tzw. słodkie talerze. Mama zdobywała w jakiś magiczny sposób (bo to były lata kryzysu) wymyślne słodycze i układała je na paterach razem z cytrusami, orzechami i jabłkami. Takie patery ustawiała w kilku miejscach i każdy mógł w każdej chwili sięgnąć po to, na co miał ochotę. 
Choinkę zawsze ubieraliśmy w samą wigilię. I zawsze była prawdziwa i wielka, pachnąca lasem, którą teoretycznie miały ubierać dzieci, ale tata zawsze wiedział lepiej, gdzie mają wisieć bombki ;)
To tylko mała garstka wspomnień, które towarzyszą mi co roku, podczas przygotować do świąt. Uważam, ze powinniśmy kultywować nasze tradycje, dbać, aby przetrwały w następnych pokoleniach. Jeśli to zaniedbamy, to stracimy część tożsamości. Może i to zbyt patetycznie zabrzmi, ale cóż to za naród, który sam z własnej woli zapomina o korzeniach?
Życzę Wam wszystkim, aby te święta były smaczne i pachnące tradycją. Aby na stołach nie zabrakło potraw własnoręcznie przygotowanych. I nieważne, ze może udekorowane mniej profesjonalnie, że ten nasz barszczyk troszkę nam się przegotował i stracił na kolorze...ważne, że to nasze ręce z myślą o najbliższych przygotowywały te potrawy, bo nie wymyślność potrawy, ale to kto ją przygotował jest najważniejsza :)
Tych, którzy dobrnęli do końca tego elaboratu zapraszam na barszczyk :) Mój własny, a nie z torebki :)





Mój barszcz wigilijny nie jest niestety postny. Tutaj "od zawsze" łamie się zasadę postnych dań wigilijnych. Tak już jednak jest i nie zamierzam tego zmieniać, bo to przecież "moja" wigilia :)


Najpierw gotuję wywar na kawałeczku kury, wołowiny i odrobinie wędzonki (np. skórka z boczku wędzonego - wszystko wkładam do zimnej wody i gotuję na wolnym ogniu.) Do tego dodaję kilka liści laurowych, łyżeczkę ziela angielskiego i łyżeczkę ziaren czarnego pieprzu. Kiedy mięso jest już prawie miękkie, wtedy wrzucam marchew, pietruszkę, seler, kawałek pora w ilości takiej, jak do rosołu.

Kiedy wszystko jest już miękkie, wtedy wyjmuję mięso i warzywa, a do wywaru wkładam pokrojone w grube plastry czerwone buraki i garść namoczonych wcześniej suszonych grzybów. Dlaczego wyjmuję przedtem inne warzywa i mięso? Ano dlatego, że po pierwsze z tych warzyw można zrobić całkiem pyszną sałatkę, a z mięsa na przykład farsz do pierogów lub naleśników; po drugie, buraków jest dość sporo (garnek jest wypełniony nimi niemal w całości), żeby barszcz był intensywny w smaku i kolorze. Do buraków dorzucam jeszcze kilka ząbków czosnku.
Teraz barszcz gotuje się na delikatnym ogniu aż do miękkości buraków.
Po ugotowaniu przecedzam wszystko - buraki przydadzą się na kolejną sałatkę ;)
Doprawiam solą, pieprzem, octem winnym i odrobiną majeranku. Doprawionego barszczu już nie gotuję lecz tylko podgrzewam. Jeśli go zagotujemy, wtedy straci swój piękny kolor :)




Taki własnie jest mój świąteczny barszcz :) 


A  Wy macie swoje tradycje, jakie przekazywane są z pokolenia na pokolenie?


  • Disqus
  • Facebook

16

IVONA pisze...

U mnie na Wigilię gotujemy barszczyk grzybowy:)

Małgorzata K pisze...

u nas zabielaną zupę rybną jeszcze :)

Kasia Cukier pisze...

Gosiu, swojski barszczyk to podstawa w wigilijny wieczór :) Kochana, życzę Ci wesołych i spokojnych świąt :) Dużo szczęścia i miłości w nadchodzącym roku i żebyś gotowała nam tak smacznie jak dotychczas :)

Anna pisze...

Już tęsknie za takim barszczem :)

Małgorzata K pisze...

Kasiu, pięknie dziękuję za życzenia :)
Tobie i Twoim bliskim również życzę wspaniałych świąt :***

Małgorzata K pisze...

ja też nie mogę się doczekać świąt :)

Lenka Niki pisze...

Kocham czerwony wigilijny barszczyk z uszkami:) U mnie w domu zawsze był na wigilię i na dokładkę jeszcze zupa grzybowa, żeby każdy miał to, co lubi:)

Aggie S pisze...

Ja najbardziej czekam na karpia :) Twój barszczyk jest smakowity. Choinka już stoi od wczoraj, wielka, żywa, prosto z ogrodu :)))

Anonimowy pisze...

u nas nic na mięsie ani z mięsem się nie je w wigilie

Małgorzata K pisze...

chyba nie znam domu, w którym w ogóle nie ma barszczu :)

Małgorzata K pisze...

jak sobie pomyślę o smażonym karpiu, to aż bym chciała czas przyspieszyć ;)

Salvador Dali pisze...

nawet nie wiem, czy mój jest postny czy nie! Ale mnie zaskoczyłaś, zaraz zapytam mamy ;D
Cudowny kolor ci wyszedł, nie wiem jak to zrobiłaś, ale genialny! :)

Małgorzata K pisze...

nie jest postny, bo na mięsku ;)
a kolor jest piękny bo dużo buraków i po dodaniu octu winnego już nie gotowałam :)

madlene17 pisze...

U mnie w domu nie przygotowuje się barszczu (jest za to grzybowa albo rybna) ale kolei mama mojego M robi taki pyszny barszczyk, że trudno mu się oprzeć:) Bardzo podobny zreztą do Twojego, bo pytałam się kiedyś o przepis:)

Barbarossa pisze...

Życzę radosnego świętowania. Wszystkiego dobrego!!! Pozdrawiam ciepło.

Magda C. pisze...

U mnie w tym roku niestety grzybowa :( Chyba, że druga babcia zrobi barszczyk :)

Prześlij komentarz






Wszystkie zdjęcia i teksty na tym blogu objęte są prawami autorskimi. Zgodnie z Ustawą o prawach autorskich kopiowanie, przedruk, rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez zgody autora jest zabronione. Baner i personalizacja szablonu autorstwa firmy Karografia.pl